wtorek, 22 marca 2011

Ach, te reklamy...

Jakoś niespecjalnie przepadam za oglądaniem telewizji, a już w szczególności reklam. Jednak podsłuchując ostatnio kilku z nich odniosłem wrażenie, że mają nas chyba za idiotów.

Ot, trzy przypadki, żeby nie być gołosłownym: w reklamie jednego z batonów pojawia się sformułowanie, że teraz jest on "jeszcze lepszy". No dobrze, mogę przemilczeć fakt, iż o gustach - zwłaszcza kulinarnych - się nie dyskutuje, ale tak naprawdę nie jestem w stanie porównać tego lepszego z tzw. gorszym. Bo co w sumie jest lepsze?

Kucha nr 2: jeszcze w życiu nie słyszałem o bioaloesie a wciskaja mi że bez niego krem do pielęgnacji się nie obejdzie... Podobnie, jak trzeci z produktów - IQ skóry, które przykuło uwagę nawet mojej drugiej połówki.

Mam wrażenie, że dla ludzi od marketingu jesteśmy tylko towarem lub próbą statystyczną, że kupimy wszystko, co się ładnie świeci, ale cóż...  Macie o jednego zadowolonego klienta mniej. Zastanawiam się tylko, jak w takim razie "budować pozytywną świadomość marki", skoro mnie się źle kojarzą wspomniane produkty...

niedziela, 20 marca 2011

O przyjaciołach

Dziś trochę nietypowo... Jakie jest Twoje zdanie w kwestii prawdziwej przyjaźni, drogi czytelniku? Moim po prostu nie istnieje, ale trochę więcej na ten temat już w najbliższym czasie.

środa, 2 marca 2011

Rozmowy z ojcem

Nie umiem tego opisać... ale uwielbiam te dni, w których, rozmawiając z moim ojcem odnoszę później wrażenie, że warto było poświęcić się i przyjechać. To nie znaczy, iż tak ciężko jest mi się wyrwać z miejsca, gdzie mieszkam, gdzie pracuję. I nie traktuję tych wizyt jako czysto grzecznościowych, bo tak wypada. Po prostu lubię tam wrócić od czasu do czasu. W większości przypadków nie stanowi to nagrody samej w sobie - zwłaszcza, gdy ojciec jest zajęty pozostałymi członkami rodziny, lub gdy siedzimy przy stole, a rozmowa jakoś się nie klei.

Tym razem była niespodziewana wizyta i rozmowa w cztery oczy. Dla tego jednego zdania - że teraz dom babci bez niej samej jest taki pusty... - warto było pojechać. Sentymentalny? Być może... Ale móc usłyszeć takie słowa z ust człowieka, który rzadko mówił o swoich uczuciach bardzo dużo dla mnie znaczy.