czwartek, 24 lutego 2011

Taki jakby wstęp

Każdy blog pewnie rozpoczyna się od deklaracji: co tu będzie, a czego nie, itd. Tu w zamierzeniu miało być podobnie - długo, kwieciście, ale...

W tym przypadku nie chciałbym wdawać się w długie oświadczenia: po prostu po kilkumiesięcznym wizytowaniu blogów moich przyjaciół i znajomych zachciało mi się stworzyć coś własnego, opisując to, co mi leży na wątrobie (chociaż bez przesady).
Póki co - chcę zamieszczać tutaj luźne przemyślenia (czyt. narzekania), ale i coś dłuższego od czasu do czasu: "recenzje", "opowiadania". Na chwilę obecną... łatwiej poprosić mi Was, abyście odwiedzając to miejsce, nie nastawiali się na nic konkretnego.

Mam nadzieję, że z czasem moja wizja blogu rozjaśni się. I że para nie ujdzie w gwizdek.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz